Koło Gospodyń Wiejskich

CHWASZCZYNO

oplatek-kgw-chwaszczyno-fot-longina-templin

 

Koło Gospodyń Wiejskich w Chwaszczynie jest najstarszym i najliczniejszym w żukowskiej gminie. Do wieloletniej tradycji należy coroczne opłatkowe spotkanie. W tym roku odbyło się ono w restauracji Wanoga. Przy świątecznie udekorowanym stole zasiadło ponad pięćdziesiąt członkiń koła wraz z zaproszonymi gośćmi. Składano sobie życzenia, dzielono się opłatkiem i śpiewano kolędy.

 

Dwugodzinna uroczystość była okazją do podziękowań dla Anny Barsowskiej, która przez 24 lata szefowała chwaszczyńskiemu KGW. Otrzymała prezent, a wszyscy uczestnicy zaśpiewali jej głośne "Sto lat". Podczas październikowych wyborów nową przewodnicząca została Barbara Myszk - Herrmann.

Ważne wiadomości przekazała zebranym Jolanta Wiercińska, członkini miejscowej rady sołeckiej. Poinformowała ona o planowanym kursie komputerowym dla chętnych pań. Jest spora nadzieja na to, że na ten cel koło otrzyma 48 tys. złotych z Urzędu Marszałkowskiego.

W tak dobrym nastroju można było delektować się poczęstunkiem, wznieść toast symboliczną lampką wina, podsumować mijający rok i powspominać...

- Wyjątkowo inne mieliśmy ubiegłoroczne Boże Narodzenie - wspomina Wiesława Samp. - Gościliśmy naszego przyjaciela z Australii i postanowiliśmy spędzić je w Stegnie na zorganizowanym wypoczynku świąteczno - noworocznym. Było tam przecudnie.

Generalnie jednak rodzina Sampów spędza święta w domu. Dopóki żyła seniorka rodu, do tradycji należało być u niej. Nie zapominano też o sąsiadkach. W tym roku siostry pani Wiesławy zostały babciami, więc w Wigilię będą ze swoimi rodzinami.

- Mam dwie córki, tyluż zięciów i czworo wnucząt i wszyscy bardzo szanujemy tradycje rodzinne - kontynuuje nasza rozmówczyni. - Zawsze jest żywa choinka i obowiązkowe śpiewanie kolęd. Na podwórzu też jest kolorowo, bo przyozdabiamy rosnące przed domem choinki. Mam już plan na przyszły rok - cała rodzina będzie u mnie.

Na stole znajdą się tradycyjne potrawy, m. in. ryby pod wieloma postaciami, barszcz z uszkami, kompot z suszu z własnych jabłek i śliwek itd. Tę tradycję kontynuują córki pani Wiesławy. Przy stole zostawia się wolne miejsce dla przybysza. A wnuki odwiedzi gwiazdor z prezentami. Wigilijny dzień kończy się wspólnym uczestnictwem w pasterce.

Wiesława Samp już na początku grudnia wysyła mnóstwo kartek świątecznych. Nie uznaje bowiem życzeń przekazywanych przez telefon, mailowo bądź sms-em. Sama też otrzymuje życzenia w podobnej formie. Jest po prostu wierna własnej tradycji.

84-letnia Teresa Karkutt wraca wspomnieniami do przeżytych świąt z czasów okupacji i lat powojennych. Było bardzo skromne. Na stole znalazły się ryby i zupa grzybowa. W jej życiu poprawiło się dopiero wówczas, gdy wraz z mężem byli na swoim. Kupili w Chwaszczynie działkę i rozpoczęli budowę. Powoli zaczęło się ich życie polepszać.

- Nie rozumiem, dlaczego teraz tyle się narzeka - zastanawia się pani Teresa. - Szkoda, że ludzie nie umieją docenić i cieszyć się z tego co mają.

- Z dzieciństwa najbardziej utkwiło mi w pamięci, że ojciec jako głowa rodziny pierwszy dzielił się opłatkiem z rodziną i tak jest do dzisiaj - mówi Barbara Myszk - Herrmann, od października przewodnicząca KGW, do którego należy od 10 lat. - Jeszcze przed kolacją ruszał do obory, by
nakarmić zwierzęta. Po powrocie opowiadał, jak z nimi rozmawiał, a one zadowolone z kolacji opowiadały mu różne ciekawe historie. Długo w to wierzyliśmy - opowiadając, uśmiecha się pani Barbara. Pamiętam też, że gwiazdor nigdy nie wchodził do domu. Zawsze prezenty zostawiał na schodach przed drzwiami.

Święta rozpisane są na trzy domy. Co roku ktoś inny jest inicjatorką Wigilii - pani Barbara oraz jej dwie siostry. Śpiewają kolędy, każdą po trzy zwrotki, co razem daje pełną godzinę śpiewu. Zawsze jest dwanaście potraw, ale pojawiły się też nowości, które pani Basia wprowadza ze swoją szwagierką. Na stole pojawia się kutia i kluski z makiem.

- O północy zaczyna się pasterka, która dla mnie jest czymś wyjątkowym - oznajmia nasza rozmówczyni. - Zwłaszcza ten moment, gdy panujący w kościele mrok nagle rozświetlają zapalone żyrandole no i do tego rozpoczynający się śpiew chóru.

Chwaszczyńskie KGW w przyszłym roku będzie obchodzić swoje 55-lecie. Na swoim koncie ma wiele dokonań i nagród. Te najbardziej spektakularne związane są z turniejami na szczeblu gminy, powiatu i województwa. Koło brało udział w turniejowej zabawie przez wszystkie lata. Na dziesięć startów pięciokrotnie udało się zdobyć tytuł zwycięzcy turnieju.

Zaszczyt reprezentowania gminy i powiatu na turniejach wojewódzkich przypadł im w udziale sześciokrotnie. Panie osiągnęły sporo: w roku 2005 i 2010 - Grand Prix, w roku 2004 zajęły II miejsce, a w 2009 - były na III miejscu.

Ważną informacją może być też fakt, iż to właśnie chwaszczyńskie koło sprowadziło turniej wojewódzki do Żukowa. Była to konsekwencja wygranej w II wojewódzkim turnieju w Mieroszynie w 2005 r.

 

autor i fot. Longina Templin

 

galeria zdjęć ze spotkania na kartuzy.info

źródło: http://kartuzy.info/